Menu główne

Bitcoin

Poszukiwania okrętu podwodnego ORP "Orzeł"

 

Jan Wojcieszonek

Poszukiwanie okrętu podwodnego ORP „ORZEŁ”

 

   Historia II Wojny Światowej obfituje w liczne informacje o bohaterstwie Polaków na wszystkich frontach – na lądzie, w powietrzu i na morzu. Napisano dotąd wiele książek i artykułów prasowych o Polskiej Marynarce Wojennej w latach 1939 – 1945. Jak każda wojna, tak i ta ostatnia posiada wiele nie odkrytych dotąd tajemnic, które nadal czekają na odkrycie i wyjaśnienie. Jedna z zagadek tej wojny jest los polskiego okrętu podwodnego ORP „ORZEŁ”.

   Historia tego okrętu rozpoczyna się właściwie w listopadzie 1926 roku. Wówczas to jeden z oficerów Wojska Polskiego opublikował w piśmie „Polska Zbrojna” projekt fundacji, której celem było by zbieranie funduszów na budowę okrętu podwodnego. W myśl tego projektu – każdy oficer i podoficer zawodowy przekazywał by na ten cel kwotę 0,5 procent miesięcznych poborów. Następnym krokiem było powołanie w Warszawie Głównego Komitetu Fundacji. W czerwcu 1927 roku Komitet ten dysponował już  zebraną kwota 200 tysięcy złotych.

   W tym czasie działał również Komitet Floty Narodowej, kierowany przez sławnego żeglarza i taternika – generała Mariusza Zaruskiego. W marcu 1932 roku zlikwidowano Komitet Floty Narodowej, a koordynacje zbierania funduszy na budowę okrętu podwodnego  powierzono Lidze Morskiej i Kolonialnej. W jej łonie wyodrębniono oddzielny Fundusz Floty Narodowej. W roku 1935 fundusz ten zmienił nazwę na Fundusz Obrony Morskiej (FOM). W czerwcu  tegoż 1935 roku dysponowano już kwotą 5 milionów złotych.  Wtedy to FOM przekazał tę kwotę do dyspozycji Rządu Rzeczpospolitej Polskiej, prosząc jednocześnie, by wydano odpowiednie decyzje  o przystąpieniu o przystąpieniu do realizacji projektu budowy okrętu podwodnego.

W ówczesnych latach możliwości techniczne i stan budownictwa okrętowego nie pozwalał na zbudowanie okrętów podwodnych  w Polsce.

   Spośród 5 złożonych ofert ze stoczni morskich, najbardziej korzystna była ta, która złożyli Holendrzy.  W tymże samym, 1935 roku polska delegacja rządowa przeprowadziła w Hadze pomyślne negocjacje w sprawie finansowania nie jednego ale dwóch nowoczesnych  okrętów podwodnych.

Strona holenderska  zaakceptowała  polskie warunki  realizacji projektów . Przewidywały one m.in.  że 85 procent  kosztów budowy okrętów , uzbrojenie i  wyposażenie  pokryje strona polska  przez dostawę  produktów rolnych. Uzgodniono również z Polski wielu  materiałów i części: stali,  blachy, silników elektrycznych, akumulatory (producent „TUDOR” Pruszków), kable elektryczne,  urządzenia radiowe (producent  „AVIA” Warszawa).

Projekt „ORŁA”  opracowano przy współpracy  Polskiej Marynarki Wojennej oraz holenderskiej firmy  Nederlandsche  Veereinge  Scheepbouw Buremu w Hadze.

Dnia 26 stycznia 1936 roku admirał Świrski podpisał ostatecznie umowę na budowę okrętów.

   Według założeń  przygotowanych przez stron® polską, wkład polskich firm  w postaci urządzeń okrętowych wynosił 12 procent. W tamtym okresie czasu były to najnowocześniejsze na świecie okręty podwodne. I tak było faktycznie.

   Kiedy ukończono budowę pierwszego okrętu, nadano mu imię ORP „ORZEŁ”. Dnia 23 sierpnia 1938 roku okręt wyszedł ze stoczni na pierwsze próby morskie. Zaś 5 lutego 1939 roku opuścił on holenderski port Vlissingen i udał się w drogę do Polski.

   Do Gdyni „ORZEŁ” przybył 7 lutego 1939 roku. Uroczystość powitania nowego okrętu powiązano z   rocznicą powstania Polskiej Marynarki Wojennej. Generał Kazimierz Sosnkowski odsłonił na lewej burcie, na kiosku okrętu srebrna tablicę pamiątkową, na której umieszczono następujący napis:

   „Ku chwale Najjaśniejszej Rzeczpospolitej Polskiej ku czci Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego staraniem Komitetu jego imienia, wśród wojska i Marynarki Wojennej zebrano 2 664 567 zł., wśród całego społeczeństwa na Fundusz Obrony Morskiej wysiłkiem Ligi Morskiej i Kolonialnej 6 554 433 zł. Razem 8 200 000 złotych. Za sumę powyższą wybudowany został ORP „ORZEŁ”, który dnia 10 lutego 1939 roku przybył z Holandii do Gdyni i powiększył naszą Siłę Zbrojną na Morzu.”

   Wybuch II Wojny  Światowej – 1 września 1939 roku – zastał okręt w Gdyni. Jego pierwszym dowódcą był komandor Henryk Kłoczkowski. Zgodnie z rozkazem Dowództwa Marynarki Wojennej, o godzinie 6 rano okręt opuścił port wojenny na Oksywiu. W tym czasie niemieckie samoloty  atakowały już Gdynie i polskie okrętu znajdujące się w porcie.

 

Dowództwo polskie zamierzało użyć „ORŁA” przeciw niemieckiemu pancernikowi „SCHLESWIG-HOLSTEIN”. Jednak ten okręt nie wyszedł z portu w Gdańsku.

   Podczas przebywania na patrolu morskim , z powodu choroby  dowódcy okrętu

oraz awarii nie możliwej do usunięcia na pełnym morzu, polskie dowództwo zaproponowało by okręt wrócił na  Hel lub też wszedł do neutralnego portu np. w SZWECJI. Komandor Kłoczkowski wybrał jednak port schronienia w Tallinie. Tam chorego dowódcę odwieziono do szpitala. Władze portowe – działając wbrew prawu międzynarodowemu – internowały polski okręt a następnie przystąpiły do jego rozbrajania. Jednak zgodnie z wola załogi, dnia 17 września „ORZEŁ” uciekł z portu w Tallinie i skierował się w stronę Cieśnin Duńskich z zamiarem dopłynięcia do Wielkiej Brytanii. Mimo szeroko zakrojonej akcji niemieckiej marynarki wojennej, okręt przedarł się przez wszystkie blokady  i szczęśliwie dotarł do wyznaczonego celu podróży.

   Podczas służby w wielonarodowych  silach morskich w Wielkiej Brytanii  ORP „ORZEŁ”, opatrzony znakiem rozpoznawczym „85A”, wymalowanym na obu burtach kiosku okrętu. Uczestniczył w rejsach patrolowych  na Morzu Północnym. Wsławił się  miedzy innymi  zatopieniem transportowca niemieckiego „RIO DE JANEIRO”, który wiózł do Norwegii niemiecka armie inwazyjna, której celem był podbój Norwegii.

   W ostatni patrol morski okręt wyszedł pod dowództwem kapitana Jana Grudzińskiego} dnia 23 maja 1940 roku o godzinie 2300. Na pokładzie znajdowała się polska załoga składająca się z oficerów i marynarzy w liczbie 60 osób oraz trzech Brytyjczyków.

Dnia 11 czerwca 1940 roku Kierownictwo Polskiej Marynarki Wojennej w Wielkiej Brytanii wydało komunikat o następującej treści: Utrata ORP ORZEŁ

Polski okręt podwody ORZEŁ (Dowódca J. Grudziński) opuścił Rosyth o godzinie 2300 (czasu brytyjskiego) dnia 23 maja 1940 roku w drodze do północnej części  strefy A3 (podwodny obszar patrolowy A3 był  określany pozycjami od 55 stopni 10 min. N do 54 stopni 30 min N i od 03.30E do zachodniej krawędzi deklarowanego obszaru wód niemieckich,, który wyznaczała długość geograficzna 04.25E). Przewidywano przybycie ORŁA do rejony A3 wieczorem dnia 23 maja.

 

czerwca przez pozycję 57.N , 04.10'E  i patrolować w sąsiedztwie pozycji  57.N , 06.E , celem zastąpienia znajdującego się tam okrętu TRIDENT, który kończył służbę i udawał się w podróż powrotną do Rosyth po zmroku dnia 2 czerwca. ORZEŁ otrzymał rozkaz  by być w zanurzeniu w ciągu dnia gdy będzie na wschód od pozycji  05.E , która była krawędzią rejonu bombowego.   Ocenia się, że okręt powinien znaleźć się na tej pozycji wieczorem dnia 3 czerwca.

 

 

W  telegramie nadanym  5 czerwca ( Kapitan ( S ) 2 1603/5 ) ORZEŁ otrzymał rozkaz opuszczenia rejonu patrolowania o godzinie 2200 dnia 6 czerwca  i wracać w wynurzeniu do Rosyth, gdzie był oczekiwany rano 8 czerwca.

Kiedy okręt nie przybył w wyznaczonym czasie, w telegramie nadanym o godzinie 1212 dnia 8 czerwca -zażądano by podał swoją pozycję. Nie otrzymano odpowiedzi.

Dnia 10 czerwca, ORZEL , będąc dwa dni opóźniony, uznany został przez Admiralicję Brytyjska jako stracony. Dwa dni później, dowództwo Polskiej Marynarki Wojennej w Londynie  podało tę informację do publicznej wiadomości.

Od czasu wyjścia w morze na patrol nie otrzymano od ORŁA  żadnego telegramu.

 W rejonie przewidywanego pobytu ORŁA nie odnotowano  żadnego ataku na  jednostkę pływającą  przez Niemców. Można więc przypuszczać że okręt został stracony tuz po przybyciu do pierwszego wyznaczonego sektora patrolowania.

 

Nie było żadnych niemieckich ataków powietrznych, morskich, czy podwodnych do których można włączyć sprawę zaginięcia ORŁA. Tedy podejrzenia mogą kierować się  albo do wejścia na minę  albo kolizji z inną jednostką podwodną.

 

Zarówno kurs  ORŁA do pierwszego wyznaczonego sektora patrolowania , jak i wtedy, gdy przemieszczał się do następnego sektora - był wolny od min.

Jednakże znaleziono ostatnio informacje o postawionych polach minowych, nieznanych uprzednio Admiralicji Brytyjskiej, które znajdowały się bezpośrednio pomiędzy  końcowym rejonem patrolowania a Rosyth.

Te dwa  wymienione wyżej pola  oznaczone prze Niemców jako 16a i 16b  postawione zostały  nocami 17/18 Maja i 19/20 Maja  w rejonach:

 

Pole 16a od 56.37'N , 03.33'E do 56.51'N , 03.24 , 5'E

Pole 16b od 56.54'N , 03.42'E do 57.08'N , 03.36'E .

 

Te dwa pola zawierały sumie 380 zakotwiczonych min kontaktowych  przy głębokości nad nimi  3 metrów , oraz  1040 min  wybuchowych pływających  z głębokością nad nimi  6 metrów. Tym samym, miny te stwarzały zagrożenie dla ORŁA płynącego na powierzchni, którego zanurzenie wynosiło 4,20 m.

 

 

TRIDENT, wracając kilka dni wcześniej do Rosyth z tego samo sektora patrolowania

 w sąsiedztwie pozycji  57.N , 06.E , przybył  jednak  trasę  bezpiecznie. Wypływał on na powierzchnię  o godzinie  2249 na pozycji 56.55'N , 06.25'E i jego kurs powrotny przechodził przez  56.43'N , 05.11'E ; 56.36'N , 03.58'E i 56.28'N , 02.32'E , co świadczy o tym, że  przechodził pięć mil  na południe od pola 16a . Instrukcje o powrocie ORŁA do Rosyth nie ocalały, ale z dziennika pozycji podwodnych z dnia 7 czerwca godzina 0600 może wynikać, że mógł on przechodzić prze pole 16b.

W tej sytuacji uznano, że  okręt podwodny ORZEŁ wszedł na minę  dnia 7 czerwca na przybliżonej pozycji 57.N, 03.40E.

 

   Po zakończeniu II Wojny Światowej pojawiały się liczne wypowiedzi osób , znających tematykę morska, kwestionujących  pozycje zatopienia [polskiego okrętu. Wymieniona w oficjalnym komunikacie. Nikt jednak- przez wiele lat – nie podjął kroków mających na celu identyfikacje miejsca zatopienia  czy zaginięcia „ORŁA”.  Norweski historyk morski  pan Bjorn Bratbak opublikował ciekawy artykuł pt.: ”Okręty podwodne na dnie morza”. W 2002 roku komandorowie Czesław Dyrcz i Benedykt Hec opublikowali w „Przeglądzie Morskim” artykuł p.t.>: „Czy możliwe jest odnalezienie wraku zaginionego okrętu podwodnego „ORZEŁ””. Autorzy sugerowali, że Polska Marynarka Wojenna posiada możliwości techniczne i jest w stanie zorganizować ekspedycję poszukiwawczą. Jednakże koszt takiej wyprawy byłby znaczny. Dowództwo Marynarki Wojenne nie wykazało jednak zainteresowania tym tematem. W prasie greckiej historyk pan M. Varvounis opublikował artykuł pt.: „Nieznana odyseja okrętu podwodnego „ORZEŁ”.

   Wiosną 2003 roku pan Marek Nowak – Gdynianin zamieszkały w Niemczech – wystąpił z inicjatywą powołania stowarzyszenia, którego celem było by zebranie funduszy i zorganizowanie wyprawy poszukiwawczej naszego sławnego okrętu podwodnego. Pan Marek Nowak poświęci wiele swojego czasu i własnych środków finansowych na zbieranie informacji o losach „ORŁA”. Zdobył m.in. oryginał kontraktu głównego i  technicznego .na budowę okrętu w Holandii. Nie udało mu się jednak zdobyć wciąż utajnionych materiałów w tej sprawie a znajdujących się w archiwach brytyjskich. Mieszkający w Kanadzie pan Tomasz Kawa podejmował również  próby uzyskania takich materiałów od Brytyjczyków , jednak niestety - bezskutecznie.

   W roku 19998, pracując jako starszy inspektor w Polskim Ratownictwie Okrętowym w Gdyni realizowałem zakup z funduszu PHARE zakup sprzętu do badań podwodnych , w tym m.in. zdalnie kierowanego pojazdu podwodnego, sonary, systemy pozycjonowania podwodnego  do prac na głębokości do 300 metrów. Uczestniczyłem również w Wielkie Brytanii w szkoleni a w obsłudze takiego sprzętu.

   Mając na uwadze ewentualne wykorzystanie takich urządzeń i mojej wiedz zawodowej, zgłosiłem panu Nowakowi akces do stowarzyszenia, które poszukiwałoby nasz okręt podwodny.

   Dnia 26 kwietnia 2004 roku w Basenie Jachtowym w Gdyni odbyło się zebranie założycielskie grupy inicjatywnej, mającej na celu powołanie stowarzyszenia które zajęło by się całokształtem  spraw związanych z ewentualnym zorganizowaniem ekspedycji poszukiwawczej „ORŁA”. W zebraniu uczestniczyli m.in. oficerowie Marynarki Wojennej – członkowie  Bractwa Okrętów Podwodnych” oraz osoby z kilku miast Polski zainteresowane tematyką wojenno-morską.

   Prezesem stowarzyszenia, które przyjęło nazwę „Grupa Poszukiwawcza ORP „ORZEŁ”, wybrany został komandor w stanie spoczynku Stanisław Wielebski. Wiceprezesami wybrani zostali: Jan Wojcieszonek i Czesław Rudzki. Sekretarzem wybrany  został  Pan  Jacek Krasnodębski, a Przewodniczącym Komisji Rewizyjnej pan Jarosław Łukaszczyk z Łodzi.

Honorowym Prezesem Stowarzyszenia wybrany został pan Marek Nowak. Stowarzyszenie zarejestrowano oficjalnie w Sądzie w Gdyni dnia 6 sierpnia 2003 roku. Tak długi okres oczekiwania na rejestracje sadowa okazał się dla  Stowarzyszenia   bardzo niedobry, o czym niżej. Przebywając wcześniej  w Stanach Zjednoczonych pan Marek Nowak spotkał się w Teksasie z bogatym człowiekiem o polskich korzeniach . Nazywał się on Tony Głowa. Wyraził   chęć finansowania ekspedycji poszukiwawczej ORP „ORZEŁ”.  Jednak pieniądze gotów był wpłacić na konto organizatorów ekspedycji poszukiwawczej a nie prywatnej osobie Zanim doczekaliśmy się rejestracji Stowarzyszenia ,  pan  Tony Głowa zmarł, zaś jego rodzina oświadczyła, że chociaż wie o tej sprawie to nie posiada oficjalnego dokumentu, który pozwalał by przekazać polskiej organizacji jakichkolwiek pieniędzy.

   Próby pozyskania funduszy lub sponsorów w Polsce okazały  się   bezowocne. Spośród wielu wysłanych listów, odpowiedz nadesłał jedynie pan Jerzy  Urban,  właściciel  pisma „NIE” – jakkolwiek odmowną.

W międzyczasie – pan Marek Bojcum z Malborka wykonał nieodpłatnie piękne logo Stowarzyszenia.

W listopadzie 2004 roku nawiązałem kontakt z holenderskim stowarzyszeniem „Comite Nabestaanden Onderzeeboten 1940 -1945”. Najbardziej aktywną działaczka była tam pani Katja Boonstra Bloom., której ojciec zginął na holenderskim okręcie podwodnym „K-XVI” na Morzu Południowo Chińskim  podczas II Wojny Światowej.

Współpraca z tym stowarzyszeniem zaowocowała zorganizowaniem w Hadze w Dowództwie Holenderskiej Królewskiej Marynarki Wojennej spotkania z udziałem attache wojskowych ,

 a mających na celu analizę możliwości zorganizowania ekspedycji, mających na celu odnalezienie wraków okrętów podwodnych -zarówno polskiego „ORŁA” jak i holenderskiego „O-13”, który zaginął prawdopodobnie w tym samym czasie i miejscu co okręt polski..

   Dnia 27 kwietnia 2005 roku w Hadze w Dowództwie Królewskiej Holenderskiej Marynarki Wojennej zorganizowano międzynarodową naradę poświęconą rozpatrzeniu możliwości poszukiwania  wraków zaginionych okrętów podwodnych : holenderskiego „O-13” i polskiego „ORŁA”. Na naradę zaproszeni zostali przedstawiciele stowarzyszeń  - polskiego i holenderskiego oraz attache wojskowi akredytowani w Holandii   Wielkiej Brytanii, Polski  i Niemiec. Gospodarzy narady reprezentował  szef sztabu Królewskiej Holenderskiej Marynarki Wojennej komandor Korteneven. Uczestniczyli również:  Prezes Holenderskiego Stowarzyszenia Comite Nabestaanden Onderzeeboten 1940-1945 pan H.C.Becanson, pani Katja Boonsta Bloom,  szef holenderskiej służby hydrograficznej komandor R.Van Roojien, szef dywizjonu okrętów podwodnych komandor M.A.A. de Jone, jak również A.J, Ivan der Peet – reprezentujący Morski Instytut Historyczny. Stronę polska  reprezentował komandor Stanisław Wielebski  z wnuczką - jako tłumaczem. Wielką Brytanię reprezentował komandor Robin Davies. Polski attache  wojskowy nie znalazł czasu na takie spotkanie.

Wynikiem tej narady było uzgodnienie wysłanie  w rejon prawdopodobnego zaginięcia obu okrętów holenderskiego okrętu badawczego „SNELLIUS”. Komandor Davies zapowiedział włączenie się do akcji brytyjskiej Royal Navy  oraz  prawdopodobne   zaangażowanie  okrętu badawczego HMS „ECHO’. Ewentualny   udział polskiego okrętu badawczego  byłby możliwy w następnym 2006  roku. Uzgodniono również,  że w rejsie okrętu holenderskiego będzie mogło uczestniczyć dwóch Polaków. Zaproszono również stronę holenderską do uczestnictwa w rejsie okrętu polskiego

O wynikach narady w Hadze poinformowaliśmy Dowódcę Polskie Marynarki Wojennej Pana admirała Krzyżelewskiego, który wyraził zgodę na udział w tej wyprawie dwóch polskich oficerów marynarki i pokryciu kosztów wyjazdu.

Zgodnie z ustaleniami narady w Hadze, dnia 24 lipca 2005 roku, wyszedł w morze holenderski okręt badawczy SNELLIUS. Wcześniej zaokrętowani zostali Polacy – kapitanowie marynarki Artur Grządziel i Bartek Pączek. Zgodnie z  materiałami dostarczonymi przez stronę polską, okręt udał się w rejon pozycji 57 stopni Nord  i 03 stopnie 30 minut East, jako centrum rejonu.

Po przeszukaniu części zaplanowanego akwenu, awarii uległ jeden z silników napędowych okrętu. Jednostka udała się do Norwegii w celu dokonania naprawy.

Dowódca okrętu SNELLIUS poinformował mnie e-mailem, że  rejs  nie może być kontynuowany, a do rejonu poszukiwań wejdzie  brytyjski okręt badawczy  HMS ECHO. Podjąłem rozmowy w ambasadą brytyjska w Warszawie w celu wysłania na ten okręt komandora Wielebskiego. Rezultat rozmów był negatywny.

Strona brytyjska  nie udzieliła potem jakichkolwiek informacj  o przebiegu ich  działań.

Nieco później w tym samym roku strona holenderska uznała, że należy dokończyć przeszukiwanie zaplanowanego uprzednio akwenu i dlatego wysłała w wymieniony wyżej rejon swój drugi okręt badawczy LUMEN, jednak bez udziału Polaków.

Wyniki przeszukiwania rejonu zaginięcia  okrętu polskiego i holenderskiego były negatywne.

W roku 2006 do akcji poszukiwawczej Dowództwo Polskiej Marynarki Wojennej skierowalo okręt badawczy ORP „HEWELIUSZ”. Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami, zamustrowano na okręt holenderskiego oficera marynarki. Był nim  PanEd van Kesteren.

Szczególnie dokładnie polski okręt przeszukał sugerowane od lat przez Brytyjczyków rejony niemieckich pól minowych 16A i 16B. Po powrocie HERWELIUSZ do Gdyni, oglądałem echogramy z tych rejonów, na których widać było na dnie nawet  kotwice od ustawianych przez Niemców bomb głębinowych. Nie było jednak ani śladu jakiegokolwiek wraka czy jego szczątków. Należy nadmienić, że polski okręt dysponuje bardzo nowoczesnym zestawem sprzętu do  badań podwodnych, takim samym jak strona holenderska.

W 008 roku w polskich mediach głośno było na temat planów poszukiwań  ORLA przez nowo powstała grupę nurków  pod nazwą  „Morska Agencja Poszukiwawcza”. Wraz z komandorem Stanisławem Wielebskim  uczestniczyliśmy w spotkaniu z dwoma członkami tejże Agencji. Przedstawiliśmy rezultaty naszych dotychczasowych poszukiwań sugerując jednocześnie  by rozpatrzono możliwość przeszukiwania innych rejonów niż zbadane dotąd. Jednakże panowie z „Morskiej Agencji Poszukiwawczej” stwierdzili, ze mimo wszystko chcą przeszukać rejon pozycji 57N 0330E.

Jak dowiedziałem się z mediów,  zaangażowany  przez tę Agencję statek badawczy Morskiego Instytutu Rybackiego IMOR Rybackiego wyżej wymienionym  rejonie  nic nie znalazł. Wyprawa okazała się bezowocna.

 

 

 

 

 

Tekst został opublikowany za zgodą autora. 

Zdjęcia pochodzą z serwisu wykop.pl oraz wikipedia.

 

Witaj

Online

Licznik

Bunkry dla bunkrowców !

Niniejsza strona internetowa przedstawia opisy miejsc trudnodostępnych i w większości przypadków niebezpiecznych , których zwiedzanie bez należytego przygotowania technicznego oraz wiedzy moze spowodować wypadek lub trwałe kalectwo.

Publikowanie zdjęć oraz artykułów umieszczonych w tym serwisie tylko za zgodą autora.

© Adam Wojcieszonek - Gdynia 2002-2017