
|
SŁOWO POLSKIE NR 297 (352) WROCŁAW, WTOREK 28 PAŹDZIERNIKA 1947 ROKU |
Dalsze szczegóły o GłuszycyGigantyczne miasto podziemneW którym miał mieścić się mózg Trzeciej Rzeszy.(Od specjalnego wysłannika "Słowa Polskiego") |
|
Niedaleko Wałbrzycha, w kierunku
na Kłodzko leży mała trzytysięczna miejscowość zwana Głuszycą. O miejscowość
tę wojna otarła się tylko, pozostawiając w nieuszkodzonym stanie jej
barokowe budynki i mały, w tym samym stylu zbudowany kościółek. A jednak
tej właśnie cichej mieścinie przywódcy hitlerowscy wyznaczyli w ubiegłej
wojnie rolę niepoślednią. Jedna z gór w pobliżu miasta stanowiąca cząść
łańcucha Gór Sowich służyć miała za siedzibę sztabu wodzów nazizmu.
BIALI NIEWOLNICY Z końcem mroźnego grudnia 1943 r. spędzono tu liczne rzesze białych niewolników, których tak obficie dostarczały okupowane kraje - i rozpoczęto budowę Nowego Babilonu. Trzydzieści tysięcy Żydów węgierskich pracowało nad budową dróg, które umożliwiłyby dojazd do wzgórza, w którym miał się mieścić mózg Trzeciej Rzeszy. Pracowali tu także Polacy, Rosjanie, minerzy włoscy i Ukraińcy. Ogółem nad gigantyczną budową, która miała tu powstać pracowało ponad 50 tysięcy ludzi.Nikt nie wiedział oczywiście, do czego służyć będą olbrzymie bunkry i niezmierzone tunele przerzynające wszerz i wzdłuż potężne zbocza góry.Stu inżynierów, kierujących pracami również nie orientowało się, co się właściwie buduje. Każdy z nich był tylko sprężyną w wielkiej maszynie i miał ściśle określony zakres działania, poza który wychodzić było niebezpiecznie. I tak jedni pracowali przy budowie nowego dworca, inni nad planami dróg, jeszcze inni nad stacją pomp, której zbiornik pomieścić może 40 tysięcy mtr3 wody. Nad całością prac czuwał Berlin. Wiele tajemnic, dotyczących podziemnego miasta znał zaprzysiężony nadradca budowlany inż. Mayer przebywający stale w Jedlinie-Zdroju, ówczesnym Charlottenbrunie. WYCIECZKA NA ZWIEDZANIE Od historycznej restauracji "Pod Jeleniem", siedziby Fryderyka Wielkiego zbudowanej w pierwszej połowie XVIII wieku, jedziemy polną drogą w kirunku na Nową Rudę. Już kilometr dalej widzi się po obu stronach drogi, ślady rozpoczętej budowy. Wala się tu wiele żelaznych konstrukcji, stosowanych do budowli betonowych, dziesiątki wózków koleki wąskotorowej, jakaś uniruchomiona lokomotywa. Rzuca się również w oczy olbrzymi plac z niedokończoną budową mostu betonowego. Sieć szyn kolejowych z gotowymi nastawnicami świadczy o tym, że mieścić się tu musiał dworzec podziemnego miasta. Prace nad wykończeniem dworca przerwał koniec wojny, ale nie zdołał wyratować 18-tysięcznej rzeszy jeńców i więźniów politycznych, którzy znaleźli tutaj wspólny wielki grób. Inż. Dolmuss twierdzi, że zginęło ich tu trzynaście tysięcy i całą winę zwala na pracowników aprowizacyjnych, którzy małe racje przyznawane przez Berlin w niemiłosierny sposub uszczuplali. Na Zaduszki ludność Głuszycy zapali na zbiorowej mogile ofiar hitleryzmu setki lampek, święcąc pamięć bezimiennej armii poległych. Obok zardzewiałych szyn (dworzec nieczynny) pasie się bydło osadników zza Bugu. Pomiędzy nastawnicami, które kierować miały pociągami Hitlera, admirała Raedera, Goeringa, Goebbelsa, i sztabu Wehrmahtu - bawią się wiejskie dzieciska... w wojnę. WEJŚCIE DO GŁÓWNEJ Po pięciu minutach jazdy minąwszy przecinające się stale szyny wąskotorowej kolejki i szeregi prymitywnie zbitych baraków dla jeńców, zatrzymujemy się przed olbrzymim placem. Zbocze górskie schodzi ku niemu prawie prostopadle. Olbrzymie głazy zawieszone nad placem wyglądają tak, jakby miały za chwilę stoczyć się z hukiem w dół. Rozległy plac zasłany jest stosami najrozmaitszych kamieni, wśród których zwracają uwagę połyskujące srebrnawo kamienie z dużą zawartości miki. Świadczą one dobitnie o bogactwie tej ziemi. U stóp prostopadłego zbocza, na którym szumią iglaste drzewa znajduje się wysokie na trzy metry i szerokie na dwa wejście do Głównej Kwatery Hitlera... Z. MOSINGIEWICZ (Dalszy ciąg rewelacyjnego reportażu o podziemnym mieście podamy w n-rze jutrzejszym). |